Następnego dnia, kiedy w warsztacie nie było klientów, otworzyłem telefon i wpisałem w wyszukiwarkę to, co usłyszałem. Nie znałem nazwy strony, więc klikałem bez planu, czytałem opinie, porównywałem. I wtedy trafiłem na coś, co wyglądało inaczej niż reszta. Strona nie krzyczała kolorami, nie atakowała mnie reklamami, miała spokojniejszy wygląd. Zacząłem czytać i natrafiłem na informację o czymś, co nazywało się epicstar bonus. Nie miałem pojęcia, co to znaczy, ale brzmiało jak coś, co może dać mi dodatkową szansę na start. Wpisałem to w Google i dowiedziałem się, że to po prostu bonus, który dodaje się przy rejestracji i który daje dodatkowe środki albo darmowe obroty. Pomyślałem, że to miłe. Że ktoś pomyślał o nowych graczach. I postanowiłem, że spróbuję. Ot, tak. Bez planu. Bez oczekiwań. Tylko po to, żeby zobaczyć, co się stanie. Bo przecież nie miałem nic do stracenia. Poza kolejnym wieczorem spędzonym w pustym mieszkaniu.
Rejestracja zajęła mi więcej czasu, niż się spodziewałem, bo oczywiście chciałem wszystko zrobić porządnie. Przeczytałem regulamin, sprawdziłem zabezpieczenia, upewniłem się, że strona jest legalna i że nie podaję danych, których nie powinienem. Kiedy w końcu udało mi się założyć konto i wpisać kod, który znalazłem, poczułem coś dziwnego. Nie ekscytację. Raczej zdziwienie. Jakby ktoś dał mi klucz do pokoju, o którym nie wiedziałem, że istnieje. I wtedy, przy pierwszym logowaniu, poczułem, że to nie jest zwykła strona. Że jest w tym coś, co sprawia, że chce się zostać dłużej. Nie umiem tego dokładnie opisać. Może to kwestia tego, że po raz pierwszy od lat robiłem coś, czego nikt się po mnie nie spodziewał. Ja, Tomek, mechanik z Poznania, człowiek, który całe życie naprawiał rzeczy, siedzę w domu z telefonem i gram w kasynie internetowym. Brzmiało to absurdalnie nawet w mojej własnej głowie. Ale było też dziwnie ekscytujące. Jakbym przekroczył granicę, o której istnieniu nie wiedziałem.
|